Keep calm and rock on

Bo tradycje trzeba kultywowac:) 2011-03-03 17:58:17

jak co roku to bywa, w tłusty czwartek oglaszamy konkurs- kto zje wiecej:P
zjadajcie i piszcie:D

Tasza:)

skomentuj (3)

keep calm and rock on 2010-10-26 21:03:57

Nadszedł czas na gruntowe zmiany w tym oto blogu, mianowicie do oprócz Taszy i moich notek możecie się spodziewać wpisów autorstwa Anki i Natalii. Mam nadzieje,że to przywróci choć trochę życia jakim chełpił sie ten blog w czasach swojej świetności.

Zapraszam wszystkich do częstych odwiedzin :)


agnieszaa

skomentuj (2)

nie wiem jak zacząć więc nie zacznę wcale... 2010-10-26 20:53:23

Dziś byłam na konkursie magisterek mojego kierunku

oto tematy:

1.wiarygodność wyniku automatycznego pomiaru liczby płytek krwi.

2.jakość badania osadu moczu w polskich laboratoriach uczestniczących w programie zwenętrznej oceny jakości PPZOJMED

3.zastosowanie MLPA w detekcji dużych rearanżacji genu NIPBL u chorych z CdLS

4. dzika zwierzyna leśna jako potencjalny rezerwuar odkleszczowych chorób zagrażających zdrowiu człowieka

5.nowe pochodne imidazoliny: określenie wpływu na ciśnienie tętnicze krwi oraz akcję serca u szczurów

6.udział białka p66shc w generacji reaktywnych form tlenu w komórkach AR42J traktowanych ceruliną.

 

jeśli martwicie się że nie rozumiecie części z nich,  to się nie przejmujcie, ja też ich nie rozumiem ;).

trochę jestem przerażona!! 

HELP

skomentuj (4)

Ile jesteś wart? 2010-08-22 12:56:15

Pewien wykładowca trzymając w ręku dwudziesto dolarowy banknot rozpoczął zajęcia od pytania: - Czy ktoś chce ten dwudziesto dolarowy banknot? - Podniósł się las rąk, lecz wykładowca dodał: - Zanim go oddam, muszę jeszcze coś zrobić - po czym zmiął go z całej siły. - Czy ktoś nadal go chce? - Wciąż widać było podniesione ręce - A jeśli zrobię to - spytał, po czym cisnął nim o ścianę, zaczął obrzucać wyzwiskami i deptać. Wreszcie podniósł zabrudzony, sponiewierany pieniądz i powtórzył pytanie. Nadal w górze było mnóstwo rąk. - Nigdy nie zapomnijcie tego, co widzieliście - powiedział wykładowca. - Niezależnie od tego, co zrobię z tym banknotem, zawsze będzie wart dwadzieścia dolarów. W życiu często bywamy poniewierani, deptani, upokarzani i obrażani, a mimo wciąż jesteśmy tyle samo warci.


agnieszaa

skomentuj (1)

"University-working hard 12 hours a day, 7 days a week, 2 weeks a year." 2010-05-30 17:01:10

Znalezione w czeluściach internetu:
"Moje Drogie:Chęci, Ochoto i Siło wróćcie! Wiem,że w ostatnim czasie wykorzystywałam was w zupełnie niewskazanym kierunku.                                                      Zmienie się.Przysięgam. Będe już grzeczna. Nie będe zaprzątała sobie głowy bzdurami. Poprawię się nie będe tyle spała, wychodziła na piwo                            (nawet bezalkoholowe), oglądała hous'a, grey's anathomy i wisiała na telefonie zamiast się uczyć do sesji. Zrobie wszystko!.                                                              Tylko wróćcie!!"



agnieszaa

skomentuj (2)

7.05 2010-05-07 09:54:17

Jakieś 22 lata temu na świat przyszła niejaka Anna Pee., którą znam już 15 lat [strasznie stare jesteśmy;)] i z tej okazji chce Ci Aniu życzyć wszystkiego najlepszego, dużo szczęści miłości i czego tylko sobie wymarzysz. no i oczywiście sto lat, sto lat!!!!


agnieszaa

skomentuj (2)

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła" 2010-04-23 13:27:40

Moje Drogie czytelniczki dziś jest moje ulubione święto - Światowy Dzień Książki, jak dobrze wiecie mam lekkiego bzika na punkcie książek. Więc wyczekuje na ten dzień chyba już od początku kwietnia jak nie dłużej,a wszystko to jest spowodowane obchodami tego dnia w salonach empik i ich jakże cudowną promocją 3 za 2. Kupujecie 3 książki a płacicie za 2 uważam to za bardzo genialny pomysł. 

Dziś zaraz po zajęciach spędziłam ok 2 godzin w empiku w celu wybrania sobie 3 książek. Jakbym mogła to bym wyniosła pół księgarni ale na razie moje fundusze na to nie pozwalają ale nadejdzie taki dzień,że nie będę się ograniczać w zakupie książek i tak zostawiłam tam ponad 100 zł. 
Jak głosi legenda św. Jerzy pokonał zagrażającego miastu smoka, dzięki czemu uwolnił urodziwą córkę króla Z krwi potwora wyrósł krzak z karminowymi różami. Święty Jerzy najpiękniejszy kwiat podarował księżniczce. Na pamiątkę tego wydarzenia od 80 lat w Katalonii  mężczyźni obdarowują kobiety czerwonymi różami, a kobiety mężczyzn książkami zapraszającymi do wielkości, do odważnych czynów. 


agniesza

skomentuj (2)

...................................... 2010-04-14 20:11:26

W 70 rocznice mordu w lesie katyńskim doszło do katastrofy lotniczej, w której zginęło 96 osób jet w tym wielki tragiczny symbolizm. Dla mnie najsmutniejsze i najbardziej przerażające jest to,że zginęło 96 osób, odrębnych historii, tragedii rodzin. Do tej pory mam wrażenie,że to może jednak jest nieprawda przecież takie rzeczy dzieją się w kiepskim filmie katastroficznym: śmierć prezydenta, ministrów, dowódców wojskowych...........

Chyba wszyscy mamy nadzieje,że budząc się rankiem następnego dnia to wszystko okaże się nie prawdą. Niestety tak się nie stanie. Ale trzeba się otrząsnąć i żyć dalej choć już Polska nigdy nie będzie taka sama....... Będziemy to przeżywać wciąż od nowa nie tylko w rocznice tragedii, ale w święta państwowe 3 maja, 15 sierpnia, 11 listopada..................

agnieszaa

skomentuj (1)

Katyń 10.04.2010 2010-04-10 12:48:56

brak słów...




Tasza

skomentuj (2)

Wielkanoc 2010-04-03 17:10:35

Życzę  wam radosnych i spokojnych Świąt



agnieszaa

skomentuj (1)

Makaron rośnie na drzewach. 2010-04-01 06:39:30

Najbardziej efektowną medialną bujdą o jedzeniu jest reportaż o szwajcarskich drzewach makaronowych, który 1 kwietnia 1957 r. wyemitowała telewizja BBC w swym najważniejszym programie informacyjnym "Panorama". Kawał wymyślił etatowy jajcarz tej stacji, kamerzysta Charles de Jaeger, który zasłynął m.in. tym, że kiedy administracja nie chciała mu zwrócić sześciu funtów za nowy drelich przeciwdeszczowy (używany jak najbardziej do celów zawodowych), dowcipniś odczekał miesiąc i przedłożył rachunek za obiad służbowy z rzecznikiem prasowym firmy X, panem Drelichem: biurokraci podpisali go bez szemrania! De Jaeger wpadł na pomysł dowcipu, przypominając sobie nauczyciela z podstawówki, który często łajał uczniów, mówiąc: "Jesteście tak głupi, że gdybym powiedział, że makaron rośnie na drzewach, to byście uwierzyli". Ekipa BBC nakręciła makaronowy materiał w Szwajcarii, przy okazji produkcji innego reportażu. Rzekome drzewa makaronowe zagrały krzaki wawrzynu otaczające hotel w Castiglione nad jeziorem Lugano, które "przyozdobiono" prawie 10 kilogramami świeżego spaghetti. Jak przy każdej filmowej produkcji, w której ambicje twórców przerastają budżet, nie obyło się bez kłopotów. Spaghetti szybko wysychało i wyglądało marnie, poza tym sztywniało i nie chciało trzymać się na gałęziach. De Jaeger próbował rozwiązać problem, podgotowując je, lecz wtedy stawało się śliskie i też spadało z krzaków. W końcu przyglądający się tym usiłowaniom turysta wymyślił, żeby makaron zawieszać stopniowo, a każdą kolejną partię osłaniać mokrymi ścierkami, które zostaną zdjęte tuż przed filmowaniem. Gdy scenografia była gotowa, nastąpiły żniwa: wynajęte przez ekipę miejscowe dziewczęta w strojach ludowych "żęły" spaghetti i umieszczały je w wiklinowych koszach, a potem rozkładały do suszenia na słońcu. Reportaż wyemitowano z nagranym przez lektora tekstem wyjaśniającym to i owo. Widzowie dowiedzieli się, że w Szwajcarii plantacje makaronu nie są tak wielkie, jak we Włoszech - to raczej małe rodzinne manufaktury niż wielki biznes - oraz że rocznik 1957 zapowiada się wyjątkowo, gdyż nie było wczesnowiosennych przymrozków i nie pojawił się złowieszczy wołek makaronowy (oryg. spaghetti weevil), szkodnik będący zmorą upraw. "Każdy, kto choć raz spróbował samodzielnie wyhodowanego spaghetti, przyzna, że nie ma nic lepszego" - zakończył zgrabnie lektor. Reakcje na żart przerosły oczekiwania. W BBC rozdzwoniły się telefony: niektórzy gratulowali świetnego dowcipu, lecz znacznie więcej osób chciało się dowiedzieć, jak mogą rozpocząć uprawę we własnym ogródku. Na to pracownicy działu łączności z widzami odpowiadali: proszę włożyć łodygę spaghetti do puszki po sosie pomidorowym, dobrze podlać i wypatrywać sukcesu. Dlaczego aż tylu ludzi dało się nabrać? Po pierwsze, informację podał stateczny i godny zaufania prezenter Richard Dimbleby - ówczesna ikona angielskiego dziennikarstwa informacyjnego. A po drugie, w tamtych czasach makaron w Anglii był słabo znany i wiele osób po prostu nie wiedziało, jak się go robi. Sir Ian Jacob, ówczesny dyrektor BBC, który nie został poinformowany o żarcie, zobaczył go w domu, na ekranie własnego telewizora. Nie uwierzył, ale miał wątpliwości. Na drugi dzień złapał na korytarzu wydawcę "Panoramy" Leonarda Mialla. - Widzieliśmy wczoraj z żoną ten materiał ze Szwajcarii - powiedział. - Oboje byliśmy zdania, że spaghetti nie rośnie na drzewach, ale na wszelki wypadek postanowiliśmy sprawdzić i zajrzeliśmy do "Encyclopaedia Britannica". I, wyobraź to sobie, mój drogi, "Britannica" nawet nie wzmiankuje o spaghetti! - zakończył z oburzeniem Jacob.


Żródło:www.gazeta.pl

agnieszaa

skomentuj (1)

22 urodziny Natalii 2010-03-09 08:22:02

22 lat temu na świat przyszła nasza ulubiona "Włoszka" z tej okazji pragnę złożyć Ci Natalio życzonka z okazji tego,że wkroczyłaś już w tak piękny

Życzę Ci: spełnienia marzeń nawet tych najbardziej skrytych i tych,których jeszcze nie wymyśliłaś, dużo radości i mało albo i wcale zmartwień. Żeby Twoi kochani współlokatorzy już się nad Tobą nie znęcali i zamknęli klub Jina. Tradycyjnie dużo zdrowia bo tego nigdy nie za dużo. Mhm czego by Ci tu jeszcze życzyć.........po prostu wszystkiego najlepszego!!!!!!!!!!

 

agnieszaa

PS: Notka uległa modyfikacji, ponieważ autorka się zakręciła i straciła rok. Przepraszam i jeszcze raz wszystkiego naj :*

skomentuj (3)

" Człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie." 2010-02-20 12:06:56

Zaczął się nowy semestr letni - 6, czyli przedostatni semestr jeśli chodzi o moje studia inżynierskie. Teoretycznie powinnam mieć więcej wolnego żeby przeprowadzić badania i pisać pracę, ale nie bo po co. A oto jak przedstawia się mój semestr letni:

Poniedziałek: ćwiczenia z urządzeń do uzdatniania wody i ścieków, przedmiot podobny do wcześniejszej kanalizacji i wodociągów. Jeden z przyjemniejszych  i mniej kłopotliwych.
Wtorek: Monitoring środowiska (ćw) to się zapowiada ciężko. Zajęcia trwają 3 godziny, co tydzień wejściówka  głównie z dyrektyw UE no i zapewne będą projekty do zrobienia. Wykłady z technologi wód i ścieków oraz z urządzeń do uzdatniania wody i ścieków.
Środa: Wykład z monitoringu środowiska i w ramach seminariów projekt inżynierski i tu prowadzący ćwiczenia stwierdził,że musimy we własnym zakresie przerobić statystykę, a to nawet jego córka w gimnazjum umie. Co prawda miałam dwa semestry matematyki ale program obejmował funkcje, pochodne, całki i macierze....
Czwartek: o 7:30 ćwiczenia trwające 4 godziny i 15 minut z technologii  wód i ścieków tu oczywiście co tydzień wejściówka, pytanie plus sprawozdanie, a na ostatni ćwiczeniu obrona sprawozdań (ćwiczenia trwają jedyne 7 tygodni). Następnie 3 godzinne okienko i ćwiczenia z rekultywacji gleb, a 15 minut po nich wykład z przedmiotu do wyboru (nie miałam wyboru wybrała za nas katedra w której piszemy pracę inżynierską) rybactwo i środowisko, a po wykładzie ćwiczenia z tego przedmiotu na którym projektuje gospodarstwo pstrągowe.
Piątek: i tu znowu na 7:30 tym razem wykład z oceny oddziaływania na środowiska, a potem na 15:15 do 17:00 ćwiczenia z tego cudownego przedmiotu. Zajęcia mamy z tym samym dr co gospodarkę odpadami, więc znowu czeka mnie ciekawy projekt. Już nie mogę się doczekać.

A jeszcze gdzieś w tym czasie muszę robić badania do pracy inżynierskiej, w sprawie mojego tematu to wiem tyle że będzie to coś związane z fermentacją metanową czyli wytwarzaniem biogazu. Na razie czekam na reaktory,które mają niedługo przyjechać. Tak więc jak widzicie mam "bardzo lekki" semestr i nie wiem co będę robić z czasem....

Jak wygląda wasz semestr letni??


agnieszaa

skomentuj (3)

Wyniki konkursu 2010-02-15 13:13:08

Tegoroczny tytuł pączkojada bezkonkurencyjnie zdobyła Anna P. Gratuluje!



agnieszaa

skomentuj (3)

"Pączki i donuty – Okrągłe jedzenie na każde pragnienie." 2010-02-11 11:32:36

Jak tradycja to tradycja. Coroczny konkurs na największego pączkojada                                                                                  (ewentualnie jakiś produkt zastępczy typu faworki czy też coś innego - to dla Natalii)                                                                    uważam za rozpoczęty :)



agnieszaa

skomentuj (3)